W poszukiwaniu pierwszych oznak wiosny w ogrodzie (cz. I)

Osobiście wcześniej jakoś nie specjalnie lubiłam tę grupę traw ozdobnych.
Myślę, że dlatego, że trudno było znaleźć je w ogrodowych nasadzeniach, więc nie było możliwości żeby się do nich przekonać.
Teraz, po kilku latach, kiedy na wylot poznałam ich mocne i... słabe(?) strony, trudno o nich nie mówić, zwłaszcza w kontekście wiosny.

Seslerie są grupą roślin, które w naszym klimacie dobrze zimują, nawet mimo różnych pogodowych zawirowań.
Są roślinami całkowicie zimozielonymi*, co zapewnia im dość znaczną rolę w kompozycjach ogrodowych, zwłaszcza z roślinami o późniejszym starcie.
Co ważne, łatwo adaptują się i rosną nawet na mało urodzajnych glebach.

Jeśli chodzi o wizualną stronę - tworzą eleganckie, symetryczne kępy, zatem znajdą dla siebie miejsce zarówno w ogrodach minimalistycznych, skalnych czy naturalistycznych.
Ostatnio zapanowała moda na te ostatnie i dość często nasi klienci szukają pomysłów na tzw. dywanowe nasadzenia w które można wkomponować np. metalowe dekoracje, ekstrawaganckie ławki czy inne elementy małej architektury. Seslerie dają nam tę możliwość ze względu na niezbyt duże rozmiary (od ok. 10 do ok. 60 cm) i smukłe, eleganckie liście, na tle których możemy wyeksponować inne rośliny bądź nieroślinne ozdoby naszego ogrodu.


Jakie miejsca są dla nich najlepsze?


Każde :)
Nie są wymagające. Dobrze znoszą bardziej suche podłoże, więc polecam je wszystkim zapominalskim, którzy nie uposażyli swojego ogrodu w automatyczne nawadnianie. Możemy je wykorzystać w miejscach zarówno o większym zacienieniu jak i na intensywnym słońcu.


Jak je wyeksponować?


W każdy sposób, ogranicza nas wyłącznie wyobraźnia :)
Na pewno nadają się do nasadzeń pierwszoplanowych. Na wszelkiego rodzaju obwódki rabat, a te niższe jako pierwsze piętro kompozycji, zarówno w większych grupach jak i w połączeniu z innymi roślinami.
Szczególnie warto wpleść je w rabaty w innymi trawami/bylinami, które budzą się w późniejszym okresie, ponieważ wypełnią nam przestrzeń, co jest bardzo ważne na początku sezonu.
Większość z nich to gatunki górskie, więc kompozycje z kamieniami są mile widziane.
Jeśli lubicie monochromatyczne nasadzenia, spróbujcie stworzyć kosmaty dywan z gatunków nieco wyższych.

Seslerie dobrze zimują w pojemnikach. Właściwie "od zawsze" zostawiamy sadzonki w różnej wielkości pojemnikach na zewnątrz, bez żadnego zabezpieczenia i nie przypominam sobie by były jakieś straty, więc niech to będzie najlepszą rekomendacją jeśli szukamy roślin naprawdę odpornych.


W ubiegłych latach dość dużym problemem w naszych ogrodach były ślimaki, więc i tutaj warto podkreślić ten fakt, że seslerie NIE SMAKUJĄ ani ślimakom ani innym gościom naszych ogrodów, więc nie musimy obawiać się, że z rabaty będą sterczały jakieś ogryzki, tak jak ma to miejsce w przypadku np. host.

Natomiast koty uwielbiają bawić się ich sterczącymi na długich łodygach kwiatostanami :)

Jakie gatunki można posadzić w naszych ogrodach?


Sesleria caerulea (sesleria skalna) – najpopularniejsza, atrakcyjna zwłaszcza wiosną kiedy wyraźnie widać różnicę kolorystyczną wierzchniej i spodniej strony liścia (niebieskawy/zielony). Często zastępuję nią niebieskie odmiany kostrzewy, zwłaszcza w miejscach bardziej wilgotnych i zacienionych, gdzie kostrzewy się po prostu nie nadają.
Sesleria heuffleriana (sesleria Heuflera) – to zdecydowanie moja MUST HAVE! najatrakcyjniejsza wczesną wiosną za sprawą bardzo ciemnych miniaturowych pomponików na długich łodygach, wyższa od Sesleria caerulea, o długich, lejących się zielonych liściach
Sesleria autumnalis (sesleria jesienna) – ostatnio bardzo modna ze względu na limonkowy kolor liści, który jesienią przechodzi w odcień ciepłego złota. Świetna do zestawień z kontrastowo kwitnącymi bylinami jak np. lawenda czy bordowe rozchodniki.
Sesleria argentea (sesleria argentyńska) – bardzo podobna do Sesleria autumnalis, ale o jasnych, dłuższych i smuklejszych kwiatostanach, mało popularna w Polsce, ale myślę, że niebawem sie to zmieni.
Sesleria nitida (sesleria lśniąca) – jeżowata w pokroju, ze zdecydowanie niebieskawym zabarwieniem liści. Często proponuję ją jako alternatywnę dla niebieskiego owsa wiecznie zielonego z uwagi na jego podatność na rdzę.
Sesleria bielzii (sesleria Bielza) - podobna do Sesleria nitida, ale ma krótsze kwiatostany, w Polsce niestety praktycznie niedostępna, więc gdyby ktoś coś, to byłabym zobowiązana...
Sesleria sadleriana (sesleria Sadlera) - w sumie bardzo podobna do Sesleria heufleriana, choć kwitnąca nieco później, i niby też w odcieniu ciemnego fioletu, ale niestety jakoś mniej lubiana :(
Sesleria tatrae (sesleria tatrzańska) – niewysoka, o intensywnie zielonych liściach, zwłaszcza wiosną i zielonkawych, sterczących kwiatostanach.

Czekam z niecierpliwością na absulotną nowość w tej grupie, a mianowicie sadzonki seslerii 'Greenlee's Hybrid', która ma być hybrydą seslerii skalnej i seslerii jesiennej, o liściach bardziej taśmowatych i przewieszających się. Zobaczymy czy imienny patronat Johna Greenlee'a będzie jej jedyną kartą przetargową czy też uda jej się zagościć w naszych ogrodach bardziej ze względu na inne walory.



*seslerie oczywiście utrzymują atrakcyjny wygląd przez cały sezon. To oznacza, że nie musimy ich przycinać na wiosnę. Cierpliwym polecam usuwanie jedynie martwych liści, ewentualnie przycinanie zaschniętych końcówek, ale nie wyobrażam sobie takiej wiosennej pielęgnacji przy większej ilości. Dlatego nie bójcie się ich ciąć na wiosnę! To z pewnością im nie zaszkodzi! Trzeba jednak zrobić to bardzo wcześnie, ponieważ niektóre gatunki witają wiosnę kotkowatymi kwiatostanami, więc szkoda byłoby je ściąć.